rezerwacje tel 782 054 240 kontakt@wilczyn.net
Zaznacz stronę

ATRAKCJE

Okolica jest rajem dla wędkarzy. Karty PZW można uzyskać w pobliskiej wsi. Do Państwa dyspozycji pozostają:

* Jezioro z czystą przejrzystą wodą,

* Prasłowiański skansen,

*J ezioro ciągnie się na długości około 3 km i połączone jest z innymi

* Sklep jest we wsi do której można iść spacerkiem około 15 minut.

* W niedalekiej odległości są takie znane miejscowości jak Gniezno, Kruszwica, Przyjezierze.

Ogólne informacje o okolicy

Gmina Wilczyn to jedna z mniejszych gmin powiatu konińskiego, położona w jego północnej części, we wschodniej części województwa wielkopolskiego. Liczy 6,5 tysiąca mieszkańców izajmuje powierzchnię 8312ha, w tym lasy – 854 ha ijeziora – 345,2 ha. Podzielona jest na 16 sołectw. Region ma charakter rolniczo-turystyczny. Istnieje tu około 850 indywidualnych gospodarstw rolnych, w większości małych i średnich oraz trzy wielkoobszarowe gospodarstwa powstałe na bazie majątku likwidowanych PGR. Godne zwiedzenia, o ciekawych walorach historycznych ikrajobrazowych są okolice Wilczyna. W Wilczynie znajdują się dwa zabytki architektury sakralnej: kościół p.w. św. Urszuli z 1566 r. w stylu gotyckim oraz kościół drewniany z 1781 r. Interesujące zabytkowe obiekty znajdują się w Kopydłowie i w Kopydłówku, przy trasie z Kleczewa do Wilczyna: zespół pałacowo-parkowy wKopydłówku z drugiej połowy XIXwieku, pałac w Kopydłowie z przełomu XIX i XX wieku. Gmina posiada także zabytki archeologiczne, w tym skansen archeologiczny – jeden znajciekawszych obiektów kultury średniowiecznej w rejonie wschodniej Wielkopolski oraz grodzisko ludności kultury łużyckiej, na którego terenie wśredniowieczu usypano dobrze do dziś zachowany stożek otoczony fosą. Atrakcją w sezonie letnim jest możliwość wypoczynku nad jeziorami. O atrakcyjności rekreacyjnej i turystycznej gminy Wilczyn w ogromnym stopniu decydują malowniczo położone, otoczone lasami, czyste jeziora: Wilczyńskie, Suszewskie i Kownackie leżące w granicach Powidzkiego Parku Krajobrazowego. Na południe od miejscowości Mrówki, położonej między jeziorami Kownackim a Wilczyńskim, znajdują się częściowo zbadane pokłady wód geotermalnych. Władze gminy zainteresowane są znalezieniem inwestora, który chciałby zbudować na tym terenie sanatorium bądź ośrodek wypoczynkowy z wykorzystaniem ciepłej solanki. Dodatkowym atutem gminy są odznaczające się dużym zróżnicowaniem typów siedliskowych oraz urozmaiconym i często starym drzewostanem lasy otaczające jeziora oraz atrakcyjna rzeźba terenu. Gmina Wilczyn, w dbałości o swe naturalne walory, podejmuje działania mające na celu ochronę środowiska naturalnego. W 1996 r. oddano do użytku oczyszczalnię ścieków, która wlatach 2003-2005, przy udziale środków z programu SAPARD, została rozbudowana i zmodernizowana. Budowana jest sieć kanalizacyjna, Oprócz inwestycji służących ochronie środowiska gmina od 10 lat buduje drogi. Dotychczas pobudowano ok. 40km dróg asfaltowych, które zaliczane są do kategorii dróg gminnych. W Wilczynie istnieją także szkoły ponadgimnazjalne – Zasadnicza Szkoła Zawodowa, Technikum Handlowe, zaoczne Technikum Handlowe, Mechaniczne i Rolnicze. Zapraszamy turystów nad czyste i piękne jeziora wilczyńskie.

Polskie Towarzystwo Turystyczno – Krajoznawcze Oddział w Koninie: Szlak niebieski

Wilczyn- Mrówki- Przyjezierze, długość 15,0km

Szlak wiedzie malowniczymi terenami wzdłuz jezior na północnych krańcach regionu.

0,0km Wilczyn.

Początek szlaku na przystanku PKS Wilczogóra przy kościele gotyckim. Po przejściu miejscowości na północ, na rozwidleniu dróg asfaltowych. Kosćiół gotycki

1,4km Szlak skręca w lewo w kierunku wsi Mrówki. Droga asfaltową poprzez przysiółek Karolkowo dochodzimy do lasu i ścieżką między drzewami docieramy do Jeziora Wilczyńskiego.

2,8km Teren ośrodków wypoczynkowych nad Jeziorem Wilczynskim, szlak skręca w kierunku północnym.

4,1km Osiągamy brzeg Jeziora Kownackiego, gdzie znajduje sie mn. Domek letniskowy skręcamy w lewo kierując się wzdłuż brzegów jeziora.

5,3km Mrówki. Szlak prowadzi brzegiem jeziora obok wsi, a dalej w pobliżu skansenu archeologicznego. Wędrówkę kontynuujemy wzdłuż brzegu jeziora.

7,8km Docieramy do przesmyku między jeziorami Suszewskim i Kownackim. Znajduje się tu początek szlaku czarnego do pobliskiego grodziska „Świętne”. Skręcamy w prawo i kierujemy się na północny- wschód drogą

9,6km Gospodarstwo Mlecze. Podążamy nadal drogą na północny wschód.

10,6km Szlak przechodzi przez mostek na połączeniu wodnym pomiędzy jeziorami Ostrowskim a Kownackim. W pobliżu zabudowania leśnictwa Wysoki Most. Szlak skreca tu w lewo i prowadzi leśnym traktem równolegle do brzegów Jeziora Ostrowskiego. Wkrótce leśna droga wkracza na tereny ośrodków wypoczynkowych.

15,0km Przyjezierze. Szosa Wójcin- Ostrowo, przystanek PKS. Miejscowość wypoczynkowa znajdująca się na terenie województwa bydgoskiego. Szlak prowadzi dalej do dworca PKP w Strzelnie – 29,0km.

SZLAK PIASTOWSKI

Informacje z portalu e-gniezno.pl

Jako propozycje na turystyczną wyprawę samochodem lub rowerem pragniemy Państwu przedstawić Szlak Piastowski, który łączy szereg miejscowości związanych z Początkami Państwa Polskiego. A może skorzystają Państwo z okazji i w drodze jadąc na Kemping u Zbyszka lub do domku letniskowego odwiedzą miejscowości leżące na szlaku Piastowskim? Szlak Piastowski przebiega przez obszary północno-wschodniej Wielkopolski i Kujawy Zachodnie i wschodnią część Równiny Inowrocławskiej. Nazwa szlaku przywodzi na myśl władającą ziemiami polskimi w okresie wczesnośredniowiecznym dynastię Piastów. Najważniejsze polityczne ośrodki Polski piastowskiej wytyczają, więc przebieg szlaku.

Niezwykle interesujący pod względem historycznym oraz krajobrazowym Szlak Piastowski został wytyczony w 1960 roku. Oznakowany jest on symbolem stylizowanego białego orła na czerwonym tle. Główna trasa szlaku prowadzi od ważnego grodu tworzącego we wczesnym średniowieczu państwo polskie – Poznania, przez Pobiedziska, Ostrów Lednicki, Gniezno, Trzemeszno, Mogilno, Strzelno, Kruszwicę do Inowrocławia. Trasy boczne szlaku wiodą: na południe – z Poznania przez Swarzędz, Kostrzyn, Giecz, Czerniejewo do Gniezna; na północ: z Gniezna przez Rogowo, Gąsawę, Biskupin, Wenecję, źnin, Lubostroń, Barcin i Pakość do Inowrocławia; na południe – z Trzemeszna przez Orchowo do Strzelna; na północ – z Mogilna przez Dąbrowę do Biskupina.

Wszystkie wymienione miejscowości Szlaku Piastowskiego posiadają cenne, związane z początkami polskiej państwowości, zabytki. Są to zabytki sięgające początków istnienia państwa Polskiego oraz późniejsze, reprezentujące wszystkie epoki stylowe architektury polskiej. Zabytki romańskie można oglądać w Gnieźnie; Poznaniu (kościół św. Jana Jerozolimskiego, fragmenty katedry); Trzemesznie; Mogilnie; Strzelnie; Kruszwicy; Inowrocławiu (kościół NMP tzw. Ruina); Kościelcu i Gieczu. Na uwagę zasługują doskonale zachowane bryły kościołów w Strzelnie, Kruszwicy i Inowrocławiu. Zabytki gotyckie znajdują się w Poznaniu; Pobiedziskach (kościół wczesnogotycki z XIV w.); Gnieźnie (katedra, kościoły św. Jana, św. Trójcy); Mogilnie (kościół św. Jakuba); Kwieciszewie (kościół z XVI w.); źnin (kościół św. Floriana); Wenecja (ruiny zamku z XIV w.); Kruszwicy (Mysia Wieża) i w Inowrocławiu (kościół św. Mikołaja). Styl renesansowy reprezentują niektóre z nagrobków katedry gnieźnieńskiej oraz kaplica Kościeleckich w Kościelcu. Styl barokowy reprezentują bazylika i budynek dawnego gimnazjum w Trzemesznie; kościoły: św. Barbary w Inowrocławiu; Markowicach; św. Bonawentury w Pakości oraz Kalwaria Pakoska. Klasycyzm reprezentują pałace w Czerniejewie i Lubostroniu. Jesteśmy przekonani, że odpoczywając w Wilczynie czy to na Kempingu u Zbyszka bądź w domku letniskowym odwiedzając zabytki historyczne Wielkopolski miło spędzą Państwo czas. I na dlugo wrażenia te pozostaną w Państwa pamięci.

Szlak Piastowski jest najpopularniejszym szlakiem turystycznym w Wielkopolsce. Jego centrum, a zarazem umowna stolica – Gniezno jest miejscem, z którego warto rozpocząć wędrówkę po historycznych, piastowskich grodach dawnej Polski.

Miejscowości leżące na Szlaku Piastowskim

POZNAŃ

Choć pierwsza wzmianka o grodzie w Poznaniu pojawia się dopiero w roku 1005 w kronice Thietmara, to jednak wiadomo, że już w II połowie X wieku, w czasach Mieszka I odgrywał on znaczącą rolę. Potwierdzają to odkrycia archeologiczne- od przedwojennych, gdy odsłonięto potężne wały grodu, nie mające odpowiednika we wczesnopiastowskiej Polsce, poprzez powojenne odkrycia reliktów preromańskich i romańskich (w tym fragmentów domniemanych mis chrzcielnych oraz grobowców Mieszka I i Bolesława Chrobrego) w podziemiach poznańskiej katedry, aż po najnowsze, z lipca 1999 roku, odnalezienie fragmentów murów palatium Mieszka I. A wszystko to dotyczy Ostrowa Tumskiego, najstarszej części Poznania, ale też kolebki polskiego państwa i polskiego Kościoła. Już w 968 roku Poznań był siedzibą biskupstwa misyjnego. Niewielki gród, jaki tu prawdopodobnie przy przeprawie przez Wartę istniał, przekształcony został w II połowie X wieku w potężną twierdzę państwa wczesnopiastowskiego.

W 1253 roku Przemysł I, na lewym brzegu Warty, lokował Poznań na prawie magdeburskim. Realizują pełny program zachodnioeuropejskiego miasta, wytyczono rynek (o wymiarach 140 X 140m) z wychodzącymi zeń 12 ulicami. Zaczęto wznosić okazałe budowle, miasto otoczono murami, a jednym z elementów umocnień stał się zamek wzniesiony w II połowie XIII wieku. Niewiele przetrwało w Poznaniu materialnych pamiątek z okresu piastowskiego. Niektóre, jak pozostałości grodowej zabudowy z czasów Mieszka I i Bolesława Chrobrego, wciąż- miejmy nadzieję- czekają na archeologów, inne przebudowywane przez wieki zmieniły swój wygląd całkowicie. Tak jak bazylika archikatedralna pod wezwaniem świętych Apostołów Piotra i Pawła, nekropolia Piastów. I choć w jej podziemiach do dziś możemy oglądać relikty katedry preromańskiej i romańskiej, obecna świątynia ma kształt gotyckiej bazyliki trzynawowej, z obejściem wokół prezbiterium i wieńcem kaplic. Po zniszczeniach 1945 roku nie przywrócono jej XVIII-wiecznych form jakie miała przed II wojną światową, ale przeprowadzona regotyzację budowli. Wojenne zniszczenia, zwłaszcza nawy górnej, spowodowały, że część wyposażenia świątyni uzupełniono obiektami sprowadzonymi ze śląska. Po latach poszukiwań, w 1990 roku powróciły do katedry, powstałe na przełomie XV i XVI wieku, słynne płyty nagrobne z norymberskiego warsztatu Vischerów, zrabowane przez Niemców, o odnalezione w Ermitażu. Najmniej ucierpiały w czasie wojny boczne kaplice, gdzie do dziś podziwiać możemy prawdziwe arcydzieła rzeźbiarskie minionych wieków.

Ale najsłynniejsza w poznańskiej katedrze jest Kaplica Królów Polskich zwana powszechnie Złotą Kaplicą, a ufundowana w ubiegłym stuleciu ze składek społecznych trzech zaborów, a także…cara Rosji i pruskiego następcy tronu. W kaplicy, o bogatym wystroju wczesnochrześcijańskim, umieszczono neogotycki sarkofag pierwszych polskich władców (z elementami gotyckiego nagrobka Bolesława Chrobrego wystawionego przez króla Kazimierza Wielkiego) i posąg Mieszka I i Bolesława Chrobrego, ufundowane przez Edwarda Raczyńskiego, autorstwa znakomitego berlińskiego rzeźbiarza Christiana Raucha. W wędrówce po Ostrowie Tumskim nie sposób ominąć cennego kościoła gotyckiego z I połowy XV wieku pod wezwaniem Najświętszej Marii Panny, dzieła Hanusza Prusa. Według tradycji, stanął on na miejscu, gdzie znajdowała się kaplica Dąbrówki. Tu w 1999 roku odkryto fragmenty palatium. Tuż obok kościoła NMP wznosi się pochodząca z XVI wieku Psałteria czyli dom dla księży psałterzystów zobowiązanych do śpiewania psalmów w katedrze. Zarówno Psałteria, jak i zachowany do dziś gmach Akademii Lubrańskiego wzniesione zostały przez jednego z najznamienitszych duchownych, bpa Jana Lubrańskiego. Piastowskie czasy pamięta kościół św. Jana Jerozolimskiego za Murami, na Komandorii, wzniesiony na przełomie XII i XIII wieku, na terenie podarowanym wcześniej joannitom przez Mieszka Starego. Ta romańska świątynia, później przebudowywana, była pierwszą w Wielkopolsce i jedną z pierwszych w kraju budowli wzniesionych z cegły. Jeśli zaś z Komandorii i Ostrowa Tumskiego dojdziemy na Stary Rynek, o krok od niego, na Wzgórzu Przemysła, leży najstarsza królewska rezydencja w Polsce. Zamek zaczął wznosić w II połowie XIII wieku Przemysł I, kończył jego syn Przemysł II, który w roku 1295 stał się pierwszym po 200 latach koronowanym władcą polski. Zamek, górujący nad miastem, był wówczas największym budynkiem świeckim na ziemiach polskich. Włączony w system murów miejskich szczycił się najoryginalniejszymi rozwiązaniami architektury obronnej. Od czasów Wacława Czeskiego był siedzibą namiestnika królewskiego czyli starosty generalnego, a rezydencją królewską w czasie pobytów monarchy. Rozbudowany został przez Władysława Jagiełłę, który zatrzymywał się tu prawie co rok. Poczynając od wieku XVI zamek popadł w ruinę. Jego północną część odbudowano w formach barokowych z przeznaczeniem na miejsce składowania akt dopiero w roku 1783. W tym kształcie odrestaurowano część budowli po zniszczeniach 1945 roku. Do dziś zachowały się gotyckie piwnice, a zamek wciąż czeka na odbudowę.

POBIEDZISKA

Nawet, jeśli masz lat zaledwie kilka będziesz mógł się tu poczuć jak wielkolud. W Pobiedziskach na obiekty, na które dotąd patrzeć musiałeś wysoko zadzierając głowę, możesz spojrzeć…z góry. I to od razu na wszystkie najświetniejsze budowle rozrzucone po całym Szlaku Piastowskim. Tylko w Skansenie Miniatur są one obok siebie, a z Poznania do Gniezna czy Biskupina zaledwie tu kilkadziesiąt kroków. Gotyckie katedry- poznańska i gnieźnieńska- nawet w miniaturze imponują wielkością. Mimo dwudziestokrotnego pomniejszenia ich wieże wciąż przewyższają zwiedzających sięgając niemal czterech metrów wysokości. Pierwsze miniatury zaczęto budować w 1994 roku. Niemal setka- a to dopiero początek- stanęła na otwarcie skansenu 30 maja 1998 roku.

MORACZEWO

Prace archeologiczne prowadzone w II połowie lat 70. XX wieku wykazały, iż pierwszy gród w tym miejscu w VIII wieku. Został on jednak znacznie rozbudowany w X stuleciu, a otaczające go wały, wysokie na 10 m, były szerokie u podstawy na około 20 m. Te pozostałości wczesnośredniowiecznego grodu (czyli grodzisko) leżą około 500m na północny zachód od trzech rzucających się w oczy już z daleka wiatraków. Koźlaki te (z lat 1821, 1844, 1896) wraz z odtworzoną zagrodą młynarską (chata z 1829 roku z Gębarzewa koło Gniezna, stodoła z 1801 roku z Dąbrówki Kościelnej) są częścią Muzeum Pierwszych Piastów na Lednicy. Tu, w Moraczewie, Szlak Piastowski wkracza na teren Lednickiego Parku Krajobrazowego utworzonego w 1988 roku dla ochrony krajobrazu oraz zabytków związanych z początkami państwa polskiego.

OSTRÓW LEDNICKI

Badania archeologiczne zaczęły się na tym terenie w roku 1856, kiedy wyspę na jeziorze Lednica kupił Albin Węsierski, właściciel pobliskiego Zakrzewa. O Ostrowie Lednickim zrobiło się wtedy głośno. Niestety, po śmierci Węsierskiego w 1875 roku, prace przerwano. Powrócono do nich dopiero w latach 30. XX wieku, przy czym główne zainteresowanie archeologów skupiało się na nowożytnym cmentarzysku znajdującym się na zewnątrz lednickiego grodu. Tak naprawdę budowlami lednickimi zajęto się dopiero po II wojnie światowej. Prowadzone badania odsłaniały tajemnice Lednicy, wysuwały nowe hipotezy lub udowadniały wcześniej przyjęte założenia. Ale dopiero wyniki prowadzonych od 1981 roku badań interdyscyplinarnych doprowadziły do przełomowych odkryć.

Dziś już wiadomo na pewno, że kamienne budowle – palatium, kaplica-baptysterium, kościół grodowy – oraz mosty i urządzenia obronne na Ostrowie Lednickim powstały w latach 60. X wieku i związane są z Mieszkiem I. Prawdziwą jednak sensacją było odsłonięcie w latach 1988 i 1989 dwóch basenów chrzcielnych na planie krzyża, co pozwoliło historykom wysunąć hipotezę, iż być może właśnie tu, na Ostrowie Lednickim, Mieszko I wraz ze swymi najbliższym otoczeniem, przyjął chrzest. Pojawiły się także przypuszczenia, iż przylegające do kaplicy palatium było początkowo domem biskupim, by dopiero po roku 1000 stać się rezydencją władzy, o czym świadczy przeprowadzona wówczas przebudowa i likwidacja jednego z basenów. Ale mimo tylu badań i bogatej już wiedzy o naszej państwowości, Lednica – Pomnik Kultury Narodu Polskiego – otoczona jest nadal nimbem tajemniczości. To zaś co z ziemi i widy udało się wydobyć można zobaczyć w Skarbczyku w Małym Skansenie, usytuowanym przy przeprawie na wyspę. Na jego terenie stoi też najstarszy w Polsce wiatrak, z 1585 roku, przeniesiony z Gryżny.

WIELKOPOLSKI PARK ETNOGRAFICZNY

Najpiękniej jest tu latem, gdy zza płotów wyglądają kolorowe malwy, w ogrodach unosi się zapach dojrzewających owoców, na polach szumi zboże, a wokół rozbuchana zieleń. Aż chce się wtedy wędrować od chaty do chaty, przekraczać ich progi, by zobaczyć jak żyli nasi przodkowie. A oglądać jest tu doprawdy co, zwłaszcza, że wszystkie obiekty (poza replikami barokowego dworu ze Studzieńca koło Rogoźna i XVII-wiecznych oficyn z Łomnicy koło Zbąszynia) są oryginalne. Do skansenu przeniesione zostały z różnych stron Wielkopolski. W zabudowie przeważają obiekty drewniane wzniesione konstrukcji zrębowej i szkieletowej.

Wielkopolski Park Etnograficzny, choć tworzony od 1975 roku, wciąż nie jest ukończony. Najnowszym pozyskanym dlań obiektem jest kościół z Wartkowic. Skansen odtwarza układ typowej, XIX-wiecznej wsi wielkopolskiej (choć są tu także obiekty starsze i młodsze) z jej kształtem i wszystkimi charakterystycznymi elementami – płotami, studniami, kapliczkami i figurami przydrożnymi, ogrodami i polami uprawnymi. Jest nawet kaplica i cmentarz z krzyżami, nagrobkami oraz dwoma grobami odnalezionymi w tym miejscu przez archeologów: popielnicowym z pochówkiem ciałopalnym kultury pomorskiej oraz szkieletowym z okresu wczesnego chrześcijaństwa. Fakt zaś, iż wnętrza zarówno dworu jak i wszystkich chat są całkowicie wyposażone sprawia wrażenie, że jesteśmy w prawdziwej zamieszkanej wsi.

GNIEZNO

O Gnieźnie można mówić na różne sposoby – na przykład przypominając legendę o białym orle, który wzleciał w górę z gniazda na oczach Lecha, Czecha i Rusa, a Lech w tym postanowił wznieść gród i przyjąć owego ptaka za symbol swego ludu. Można o nim mówić jako o pierwszej stolicy kształtującego się państwa polskiego, o potędze grodu, o miejscu tak ważnych politycznych wydarzeń jak zjazd gnieźnieński w 1000 roku. Można mówić o pierwszej polskiej archikatedrze i koronacjach w niej polskich królów. Można o nim wreszcie mówić jak o mieście świętego Wojciecha, gdyż oficjalnie taką nazwę przyznała mu w 1994 roku Kongregacja do spraw Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów Kurii Rzymskiej, uznając tego biskupa męczennika za patrona miasta.

Dziś najwspanialszym świadkiem ponad tysiąc letnich dziejów Gniezna jest bazylika archikatedralna pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny. Pokolenia dodawały do niej kolejne dzieła sztuki tworząc harmonijną całość. Romańskie podziemia, gotycka bryła, barokowy wieniec kaplic i wyposażenie najwyższej klasy ze wszystkich epok, czynią z niej skarbnicę polskiej kultury o europejskim wymiarze.Nie wiadomo ile było świątyń na Wzgórzu Lecha, zanim obecną gotycką wzniósł w XIV wieku, człowiek niezwykłej miary, abp Jarosław Bogoria Skotnicki. Na podstawie zachowanych reliktów przypuszcza się nawet, że pierwsza świątynia chrześcijańska stanęła tu pod koniec IX wieku, a więc kilkadziesiąt lat przed oficjalnym przyjęciem chrztu przez Polskę w 996 roku. Odkryte relikty wcześniejszych budowli można dziś oglądać w podziemiach katedry. Gnieźnieńska katedra jest bazyliką trójnawową, z obejściem wokół prezbiterium. Jej wnętrze otaczają dwie zakrystie, biblioteka, nowy kapitularz, 3 kruchty oraz 13 kaplic. Ale chociaż każda z tych kaplic zasługuje na oddzielną uwagę to jednak pozostają one w cieniu dwóch katedralnych cudów: Drzwi Gnieźnieńskich oraz relikwii św. Wojciecha. Opowiedziana na 18 pola drzwi z brązu historia życia i śmierci świętego Wojciecha, od narodzin po złożenie do grobu, to najwspanialsze dzieło sztuki romańskiej w Polsce. „Czytać” należy najpierw od dołu ku górze skrzydło lewe, a potem od góry do dołu skrzydło prawe. Drzwi odlano około 1170-1180 roku, prawdopodobnie w Gnieźnie, a ich twórcami byli przypuszczalnie artyści znad Mozy. Najcenniejsze dla wiernych są jednak otoczone czcią relikwie świętego Wojciecha, umieszczone w centralnym miejscu prezbiterium. Wczesnobarokowy relikwiarz, ustawiony na postumencie z czarnego marmuru, ma kształt srebrnej trumny z leżącą na wieku postacią świętego w biskupich szatach. Relikwiarz, wykonany w 1996 roku przez gdańskiego złotnika Piotra van der Rennen, unosi sześć orłów, a podtrzymują go na swych ramionach klęczące postacie symbolizujące cztery stany: rycerski, mieszczański, chłopski i duchowny.

Odrestaurowany (bo zbezczeszczeniu przez złodziei w 1986 roku) relikwiarz powrócił do świątyni w 1987 roku. Nad nim ustawiono zrekonstruowaną w latach 1995-97 barokową konfesję, wzorowaną na dziele Berniniego z bazyliki św. Piotra w Rzymie. Za konfesją znajduje się piękna, z czerwonego marmuru, gotycka trumna św. Wojciecha, ufundowana przez abp Jakuba ze Sienna. Nie trzeba też jechać do Krakowa, by obejrzeć dzieło Wita Stwosza – jego autorstwa jest bowiem marmurowa płyta nagrobna bpa Zbigniewa Oleśnickiego, znajdująca się w katedrze, pod chórem muzycznym. Ślady przeszłości Gniezna można znaleźć nie tylko w katedrze i Muzeum Archidiecezjalnym ze wspaniałymi zbiorami (m.in. inkunabuły, dzieła sztuki sakralnej, portrety trumienne). Przeszłość Gniezna to także kościół św. Jana Chrzciciela sięgający swą metryką połowy XIII stulecia, choć obecna gotycka świątynia wzniesiona została sto lat później. Trzeba koniecznie do niej zajrzeć, by zdążyć jeszcze ujrzeć piękne polichromie z końca XIV wieku, malowane techniką „al secco”, które niestety mimo zabezpieczeń, znikają pod wpływem światła i wilgoci. Gniezno to także kościół ojców franciszkanów, których około 1259 roku sprowadził książę Bolesław Pobożny i jego żona Jolenta. Świątynia, kilkakrotnie przebudowywana, powstała z połączenia kościoła franciszkanów i oratorium klarysek fundowanego przez Przemysła II, jest miejscem przechowywania relikwii błogosławionej Jolenty, która u klarysek spędziła koniec swojego życia. To wreszcie kościół farny Św. Trójcy z początku XV wieku, z interesującą kaplicą Bractwa Literackiego powstałego w 1594 roku, którego celem było szerzenie umiejętności czytania i pisania. Obowiązkiem każdego członka bractwa było przekazanie tych umiejętności w ciągu roku trzem mężczyzną lub…jednej kobiecie. Gniezno to także Muzeum Początków Państwa Polskiego z interesującymi ekspozycjami.

TRZEMESZNO

Oba, ze srebra częściowo złoconego, zachwycają misterią wykonania. Pierwszy, zwany kielichem Dąbrówki, z pewnością do polski został przywieziony, choć trudno określić, gdzie został wykonany. Drugi, nieco mniejszy, zwany królewskim, ilustruje związki między władzą świecką i kościelną. O ile kielich Dąbrówki jest z pewnością mszalny, o tyle Królewski prawdopodobnie służy jako naczynie na krzyżmo w czasie liturgicznego namaszczenia monarchy. Te jedne z najznamienitszych dzieł romańskiego złotnictwa w Polsce, powstały w II połowie XII wieku, a pochodzą z dawnego kościoła kanoników regularnych w Trzemesznie. Stąd wywodzi się też piękny, agatowy kielich św. Wojciecha. Dziś, ze względu na swą starość, wszystkie trzy kielichy znajdują się w Muzeum Archidiecezjalnym w Gnieźnie.

Kanoników regularnych, czyli norbertanów, sprowadził do Trzemeszna z Flandrii, na początku XII wieku, Bolesław Krzywousty. To oni wznieśli tu w XII wieku trzynawową bazylikę. W XII wieku kościół rozbudowano, wnosząc murowy klasztor (rozebrany przez Prusaków w 1836 roku), a w dwóch kolejnych wiekach świątynia otrzymała formę gotycką. Kolejna, tym razem gruntowna przebudowa nastąpiła w drugiej połowie XVIII stulecia, gdy opat Michał Kosmowski, twórca słynnego gimnazjum, przebudował kościół w stylu barokowym. Mijały wieki, zmieniały się usta, kolejne epoki nadawały świątyni swoje piętno. Niestety, wszystko strawił ogień podłożony przez Niemców w 1945 roku. Wnętrze wypaliło się doszczętnie, w niektórych miejscach, pod wpływem wysokiej temperatury, nadtopiły się nawet cegły. Z powojennych zniszczeń kościół odbudowywano aż do 1960 roku. Zrekonstruowano to, co dało się zrekonstruować, starannie wydobyto i uwypuklono ocalałe romańskie elementy – fragmenty murów, dwie kolumny w nawie głównej…

MOGILNO

Przed niemal 800 lat losy mogilna związane były z klasztorem benedyktynów, których w roku 1065 sprowadził z Tyńca Bolesław Śmiały. Z czasem opactwo rozrosło się, a poprzez liczne nadania jego dobra objęły aż 23 wsie w Wielkopolsce i na Kujawach. Benedyktyni przybyli do osady, która istniała tu już od VIII wieku. Na wzgórzu, nazwanym później klasztornym, wznieśli w XI wieku dużą, trójnawową bazylikę pod wezwaniem św. Jana Ewangelisty. Świątynia, z prezbiterium zamkniętym apsydą, transeptem i wieżą od strony zachodniej, stał się jednym z najbardziej monumentalnych romańskich założeń architektonicznych w Polsce. Kolejne przebudowy zmieniały jednak jej charakter – w II połowie XIII wieku nabrała późno romańskich, w XVI wieku otrzymała gotyckie sklepienia, w XVIII stuleciu wprowadzono do niej formy barokowe. Ołtarz główny jest rokokowy, a łuk tęczowy pokrywa młodopolska polichromia.

Jednak w świątyni można też oglądać odsłonięte w ostatnich latach fragmenty polichromii z XVI wieku oraz odkryte w latach 70. XX wieku, w czasie prac wykopaliskowych, unikalne dwupoziomowe prezbiterium (obecnie krypta wschodnia). Archeolodzy, pośrodku wirydarza dawnych zabudowań klasztornych, odnaleźli też XI-wieczną studnię zasypaną w XV wieku. Z okresem piastowskim związana jest również inna świątynia Mogilna, kościół św. Jakuba. I choć wzniósł ją w połowie XII wieku rycerz Zbylut, do naszych czasów przetrwała jej późnogotycka postać, jaką otrzymała w XVI wieku

STRZELNO

Jest w strzelneńskich świątynia coś niezwykłego, frapującego, coś co każe nam spojrzeć na średniowiecze zupełnie innymi oczami. Niczym karta po karcie odkrywamy świat wykształconych zakonnic, którym nieobce były najnowsze osiągnięcia umysłowe ówczesnej Europy. Trzeba tylko umieć patrzeć i odpowiednio czytać w zachowanych murach. Najnowsze badania archeologiczne wykazały, że kościół Św. Trójcy, jak i rotunda wzniesione zostały niemal jednocześnie, na tzw. surowym korzeniu, na przełomie XII i XIII wieku, z fundacji palatyna kujawskiego Piotra Wszeborowica, który sprowadził norbertanki do Strzelna z okolic Kalisza. Z Trzemeszna tez jest najbliżej na Kemping u Zbyszka w Wilczynie nad jeziorem Kownackim.

Patrząc jednak na fasadę ponorbertańskiego kościoła Św. Trójcy trudno się domyśleć jak cenne elementy romańskie w sobie kryje. Jego obecny wygląd to wynik wielkiej XVIII-wiecznej przebudowy. Wtedy świątyni nadano cechy barokowe, łącznie z obramowaniem romańskich kolumn, międzynawowych, które w takiej postaci zachowały się aż do 1946 roku. Gdy usunięto obudowę ujrzano kolumny, którym dziś Strzelno zawdzięcza swą sławę. Na dwóch kolumnach wschodnich nawy głównej, w trzech strefach sześcioarkadowych, umieszczono personifikacje 18 cnót i 18 przywar – ze względu na stan ich zachowania wciąż nie rozszyfrowanych jest pięć cnót i cztery przywary. Rzeźby strzelneńskich kolumn są niezwykłe nie tylko jak na warunki polskie, ale także europejskie, świadczą o dobrej znajomości przez norbertanki ówczesnych traktatów teologicznych.

Bogaty program ma także tympanon portalu w nawie północnej, z początku XIII wieku, jedyny zachowany na pierwotnym miejscu. Pozostałe dwa są wcześniejsze, z końca XII wieku – tympanon ze sceną Zwiastowania i fundacyjny przedstawiający parę fundatorów ( mężczyzna trzyma model kościoła, kobieta księgę) klęczących przy św. Annie z maleńką Maryją na rękach. Niezwykłym i zagadkowym obiektem jest rotunda św. Prokopa, największa w Polsce budowla romańska założona na planie koła. Prawdopodobnie rotunda powstała jako miejsce przechowywania relikwii świętego Krzyża (takie też wezwanie nosiła jeszcze w 17779 roku, kult zaś św. Prokopa narodził się tu dopiero w połowie XVIII wieku), mogła też być mauzoleum rodowym fundatora. Przez stulecia przechodziła różne koleje, ale najbardziej ucierpiała w XVII oraz XIX wieku, gdy w czasie przemarszu wojsk napoleońskich zamieniono ją na stajnię, a następnie przez 80 lat użytkowano jako lamus. Odbudowa została podjęta dopiero w roku 1892, a funkcje liturgiczne przywrócono jej w 1925 roku. Kościół ten ma unikatowe rozwiązanie przestrzenne. W strzelneńskiej rotundzie do nawy przylega od wschodu duże prezbiterium na rzucie kwadratu, a od zachodu okrągła wieża a emporą na piętrze; po stronie północnej asymetrycznie umieszczono dwie apsydy, być może miejsce wiecznego spoczynku fundatorów.

KRUSZWICA

O tym jak wartość budynku nie decyduje o jego popularności, a legenda zwycięża historię przekonać się można w Kruszwicy. Tłumy turystów ciągną przede wszystkim do Mysiej Wieży, która jak nazwa jej wskazuje powinna być tą budowlą, e której niesprawiedliwego i okrutnego Popiela owe legendarne myszy zjadły. Powinna, a nie jest wzniesiona. Wzniesiono ją bowiem w czasach, gdy o Popielu rzeczywiście pozostały rzeczywiście pozostały już tylko legendy. Jest reliktem zamku zbudowanego w połowie XIV wieku, za czasów Kazimierza Wielkiego, ostatniego z Piastów. Stojąc u nasady Półwyspu Rzępowskiego wrzynającego się w jezioro Gopło przyciąga nie tylko legendą, z którą nie ma nic wspólnego, ale także wspaniałym widokiem jaki roztacza się ze szczytu wieży na Gopło i miasto.

Legendy jednak nie biorą się z próżni. Prawdą jest, tam gdzie stoi dziś Mysia Wieża, w okresie kultury łużyckiej, około 5000 roku p.n.e. założono gród. Z czasów Polski piastowskiej, z I połowy XII wieku pochodzi zachowana do dziś urzekająca romańska kolegiata św. Piotra. Mimo iż budowana dwuetapowo sprawia wrażenie bardzo jednolitej, a malowniczo piętrzące się jej bryły tworzą jedną z najpiękniejszych romańskich kompozycji.

INOWROCŁAW

Jak na ironię, jeden z najczystszych stylowo zabytków romańskich w Polsce, kościół pod wezwaniem Najświętszej Marii Panny w Inowrocławiu zwany jest popularnie… Ruiną. Świątynie wzniesiono pod koniec XII wieku, z granitowych ciosów, prawdopodobnie na miejscu tzw. kąciny czyli dawnej słowiańskiej świątyni. A że w swych długich dziejach często pożary niweczyły ją w ruinę, stąd też wzięła się jej potoczna nazwa. Kościół, z zachowaniem wszelkich reguł stylu romańskiego, odbudowano w 1901 roku. Uwagę przyciągają tajemnicze ryty i maski wtórnie wmontowane przy portalu.Po kolejnych przebudowach, trójnawową bazyliką późnogotycką jest z kolei kościół św. Mikołaja. Pierwotnie był to zapewne kościół drewniany, wzniesiony w XIII wieku. Mury zaczęły tu stawać dopiero około 1341 roku. I choć obecne wyposażenie jego jest barokowe i rokokowe, to jednak elementy gotyckie znaleźć można choćby w sklepieniach prezbiterium i zakrystii.

BISKUPIN

W chacie przy głównej ulicy można skosztować podpłomyków. Ziarna bobu są słodkawe w smaku, choć mniejsze od tych, do których przywykliśmy. Pasące się za ogrodzeniem zwierzęta stanowią dodatkową atrakcję dla zwiedzających rezerwat archeologiczny w Biskupinie. Traktowane są one jako coś odrębnego, nie mającego nic wspólnego z archeologią. Tymczasem nic bardziej mylącego. I uprawy, i hodowle to część realizowanego w Biskupinie programu archeologii doświadczalnej. Smak archeologicznych doświadczeń turyści mogą zaś poznać podczas wrześniowych festynów, które od 1995 roku tu się odbywają.

A Biskupin przyciąga. Przyciągał zresztą zawsze. To stanowisko, odkryte przypadkowo przez miejscowego nauczyciela Walentego Szwajcera w 193 roku, badane na początku przez słynnego profesora Józefa Kostrzewskiego, zajmuje szczególne miejsce na mapie archeologicznej Polski. Zarówno ze względu na wartość wykopaliskową, jak i sytuację polityczną, która towarzyszyła badaniom od ich zarania. Biskupin uważany długo za osadę prasłowiańską stał się w latach 30. XX wieku symbolem odwiecznej słowiańskości zachodnich ziem Polskich. Do wyobraźni zwiedzających przemawiały od 1936 roku pierwsze rekonstrukcje osady wzniesione przez Ekspedycję Wykopaliskową na podstawie oryginalnych pozostałości grodu. Po II wojnie światowej rekonstrukcje te, zniszczono przez okupantów, odbudowano i powiększono. Na terenie liczącego 23 ha biskupińskiego rezerwatu odkryto ślady bytowania człowieka od starszej epoki kamienia aż po wczesne średniowiecze. Najbardziej jednak znana jest osada kultury łużyckiej z wczesnej epoki żelaza (niedawne badania wykazały, że jest ona starsza o 200 lat niż dotąd sądzono, gdyż większość drewna użytego do tej budowy ścięto zimą 738/737 roku p.n.e. ) zbudowana na podmokłej wyspie (dziś półwysep) o powierzchni około 2 ha. Otaczał ją, zabezpieczający przed podmywaniem i utrudniający dostęp do osiedla, potężny falochron i równie potężny wał. Wewnątrz osady, wzdłuż ulic poprzecznych stało 13 rzędów domów o prostokątnych (czasem trapezowym) kształcie i powierzchni 70-90 m kw. Każdy dom składał się z przedsionka oraz izby, pośrodku której znajdowało się palenisko. Przyjmując, że w jednym domu mieszkała 7-10-osobowa rodzina, to w około 100 domach żyło od 700 do 1000 mieszkańców.

Nie wiadomo dokładnie kiedy i dlaczego opuszczono osadę. Jej teren został zalany i zamulony. Dzięki konserwującym właściwościom namułów i brakowi dostępu powietrza drewno w znakomitym stanie przetrwało do naszych czasów. Paradoksalnie, na zniszczenie narażone zostało po odkryciu – niszczy je wilgoć i zmiany temperatury. Dlatego po badaniach część wykopów z najcenniejszymi k0onstrukcjami została zatopiona ponownie i czeka aż zostanie znaleziona odpowiednia metoda ich konserwacji.

WENECJA

Ruiny weneckiego zamku najlepiej zwiedzać w ciągu dnia. Tu wciąż żywe są bowiem opowieści o „Diable Weneckim” odbywającym swą pokutę w lochach zamczyska. A któż chciałby się spotkać z duchem „Krwawego Diabła” czyli Mikołaja z Chomiąży, herbu Nałęcz, na którego zlecenie w latach 80.XIV wieku wzniesiono zamek w Wenecji? Przez niemal 20 lat piastował urząd sędziego kaliskiego, ale źródła historyczne zaprzeczają jakoby ów przydomek otrzymał w zamian za surowe wyroki. Miejscowe legendy przypisują mu za okrutne traktowanie swoich poddanych. Prawdopodobnie jednak otrzymał go za wyczyn w latach 1383-86, podczas wojny domowej między wielkopolskimi możnowładcami: Grzymalitami i Nałęczami.

Po śmierci Mikołaja zamek stał się własnością arcybiskupów gnieźnieńskich. Znakomicie ufortyfikowany miał bronić tej części Wielkopolski przed Zakonem Krzyżackim. Po pokoju toruńskim w 1466 roku stracił jednak na znaczeniu i zaczął popadać w ruinę. Dziś pozostały z niego jednak fragmenty murów obwodowych oraz wewnętrzny dziedziniec. W ciekawą podróż w przeszłość można wybrać się w Muzeum Kolei Wąskotorowej, znajdującym się w pobliżu zamku. Warto choć na chwilę przysiąść w stylowej poczekalni, by wczuć się w atmosferę kolei sprzed wielu lat. A na zewnątrz prawdziwa stacja, ze wszystkimi urządzeniami i znakami kolejowymi, tyle że jakby wyje tymi z lamusa historii. Na wąskich torach stoją parowozy z lat 1899-1950, w starych wagonach obejrzeć można dawne mundury kolejarskie, narzędzia drogowe, wyposażenia wagonów osobowych i pocztowych. Największą jednak atrakcją jest urokliwa stara kolejka wąskotorowa kursująca latem między Żninem a Gąsawą.

GIECZ

Z Poznania bowiem 1300 pancernych rycerzy i 4000 żołnierzy z tarczami, z Gniezna1500 pancernych i 5000 tarczowników, z Włocławka grodu 800 pancernych i 2000 tarczowników, z Giecza 300 pancernych i 2000 tarczowników; ci wszyscy niezwykle waleczni wprawni w rzemiośle wojennym występowali do boju za czasów Bolesława Wielkiego… – tak pisał na przełomie XII i XIII wieku czyli niemal w sto lat po śmierci Bolesława Chrobrego, kronikarz Gall Anonim.

Jawił się więc Giecz wśród najpotężniejszych grodów wczesnopiastowskiej Polski. I takim był w rzeczywistości. W państwie budowanym przez pierwszych Piastów miał znaczenie ogromne. Dzięki swemu położeniu był bowiem grodem strategicznym mającym bronić od południa dostępu do stołecznych ośrodków wczesnopiastowych – leży on bowiem w linii prostej około 25 km od Gniezna i Ostrowa Lednickiego oraz około 30 km na południowy wschód od Poznania. Do dziś pozostałości tego potężnego niegdyś grodu budzą podziw. Wynik najnowszych badań archeologicznych z II połowy lat 90. XX wieku rozwiewają powoli dotychczasowe tajemnice. Już dziś wiadomo na pewno, że gród nie powstał wcześniej niż w I połowie X wieku, a wie wówczas, gdy Piastowie w sercu tworzonego państwa budowali najważniejsze umocnienia. Już ten najstarszy gród otaczał potężny wał obronny. Wtedy też w jego pobliżu powstały pierwsze osady. Największa świetność Giecza przypadła na wiek XI. Prawdopodobnie jeszcze przed końcem X wieku zaczęto nigdy nie ukończoną budowę książęcego palatium, którego fundamenty są w zarysie bardzo podobne do palatium na Ostrowie Lednickim. Nie wiadomo dlaczego zrezygnowano z jego wznoszenia. Archeolodzy wykazali, że uczyniono to na przełomie X i XI wieku, a więc ponad 30 lat przed najazdem Brzetysława w 1038 roku, z którym to wydarzeniem wiązano zaniechanie budowy rezydencji. Najnowsze wyniki badań archeologicznych, że o ile druga faza budowy kościoła św. Jana Chrzciciela na terenie grodu pochodzi z I połowy XI wieku, o tyle pierwszą fazę można datować na przełom wieków X i XI, a więc na pierwsze lata chrześcijaństwa w Polsce. Kościół ten miał co najmniej 17 m długości, a jego szerokość sięgała prawdopodobnie 8-10 m. Jednocześnie, podczas badań w romańskim XII-wiecznym kościele św. Mikołaja stojącym w dawnej osadzie targowej odkryto pozostałości świątyni z I połowy XI wieku. Ale może znajdowała się tu także wcześniejsza budowla, bowiem pod apsydą odnaleziono jeszcze stare relikty. Badania archeologiczne trwają. Już jednak sam fakt odkrycia dwóch potężnych z początku XI wieku, leżących w dodatku w tak niewielkiej odległości od siebie każe chylić czoło przed potęgą tego miejsca i znaczeniem jakie miało ono w początkach naszej państwowości.

Wszystkie miejscowości na Szlaku Piastowskim położone są w bliskiej odległości od Domku Letniskowego w Wilczynie. Gorąco zachęcamy do zwiedzenia tych miejscowości.